wtorek, 29 listopada 2016

Podcast o Festiwalu Pięć Smaków

- Ej, Adrian.
- Tak?
- Byłeś na tym festiwalu 4 dni. Ja byłem... półtora. Wiem, że ciebie nie uprzedziłem, ale chciałbym z tego nagrać podcast. Z tobą. Myślisz, że mamy wystarczająco dużo do powiedzenia, by nagrać jakieś 10-20 minut?
- Głupie pytanie.


Usiedliśmy i wyszło nam półtorej godziny. Z czego po ostrym montażu wyszło 68 minut. Gadamy o tym, dlaczego festiwal ma taką a nie inną nazwę; co nam się podobało a co nie - negatywne i pozytywne zaskoczenia. Dwa słowa o najlepszych filmach które zobaczyliśmy, ale najistotniejsze jest to, że w trakcie tej długiej rozmowy udało się odtworzyć trochę atmosfery jaką czuje się między ludźmi podczas takiego festiwalu. A to był nasz cel - zachęcić was do uczestnictwa w takich imprezach. Filmy to tam, chuj.

Poniższy podcast można pobrać i słuchać offline kiedy wam tam pasuje. Ja najbardziej lubię słuchać takich rzeczy gdy się budzę (pomagają mi się rozbudzić) oraz podczas grania w niektóre tytuły, które nie posiadają własnych dialogów do słuchania. Ostatnio Dirt 3 był taką gierką. A jak to jest w waszym przypadku?



poniedziałek, 21 listopada 2016

"Zagubieni / Lost" - sezon 5. Słowo o każdym epizodzie


Tradycyjnie dla tej serii notatek - dwa słowa o każdym epizodzie mojego ukochanego serialu. Spoilerów nie ma, ale czytać należy tylko wtedy, gdy znacie serial do momentu danego epizodu. Dla przykładu: jeśli oglądaliście "Lost" aż do 5x11, to możecie czytać notatkę poświęconą 5x12, ale tę dotyczącą 5x13 odpuśćcie na wszelki wypadek, bo mogę tam napisać coś, czego jeszcze nie wiedzieć.


5x01 "Because You Left" (reż. Stephen Williams; scen. Damon Lindelof & Carlton Cuse) - 9/10. Ocean Six opuścił Wyspę. I teraz muszą wracać, bo inaczej stanie się coś złego. Uwielbiam ten epizod za jedną rzecz: pierwsze 10 minut. Zauważycie, że tyle trwa opening. W innych epizodach zwykle jest to kilka minut, może trzy lub cztery. Tutaj jest to ćwierć epizodu. Tu nie ma jednej płynnej historii, zamiast tego jest doświadczenie. Jesteśmy świadkami pokazywania nam małych fragmentów które dopiero za długi okres czasu nabiorą znaczenia, a my tylko je chłoniemy i cieszymy się, bo oglądamy coś wspaniałego. W naszej głowie rodzą się pytania, a scenarzyści zakręcają fabułą na tyle sposobów, że tego nie ma nawet sensu liczyć. Mnogość postaci, wątków i okresów czasowych wykracza poza znane nam jako kinomanom normy. I tak właśnie będzie przez cały piąty sezon.

I druga sprawa - przedramatyzowanie. Jest wyraźnie celowe, i robione pod widzów wkręconych w tę produkcję. Jeśli "nie czaisz bazy", albo oglądasz już któryś raz, z chłodną głową - wtedy dopiero zaczynają mocno razić momenty przedramatyzowania. Patrzenia się na kogoś, gdy muzyka "rośnie" w tle, albo używanie pół słówek i dopytywanie się "Gadaj teraz!", "Nie teraz!", "Teraz!", "NIE MOGĘ!". Znaczy, gdy oglądałem to pierwszy raz to też to widziałem, ale nie przeszkadzało mi to. Teraz w sumie też nie, ale rozumiem, że innym może. Trochę takie pójście na łatwiznę to jednak jest, ale osobiście lubię takie "chwytanie momentu". Podkreślanie go, pozwolenie mu wybrzmieć w nierealistyczny, filmowy sposób. Anime używa podobnych chwytów, tylko w inny sposób.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Filmstruck - Netflix dla niszowego kina

Rynek VOD na abonament mały obecnie nie jest, ale konkurencja zawsze jest mile widziana. W listopadzie tego roku powstał Filmstruck, portal z inicjatywy TCM oraz Criterion Collection. Można tam oglądać mnogość tytułów niszowych, artystycznych i okupujących wysokie miejsca w rankingach najlepszych filmów w historii. Obecnie można korzystać z Filmstruck'a w USA, oraz poprzez VPN.



poniedziałek, 7 listopada 2016

Ulubione piosenki Garreta z lat 70. XX wieku




Blisko sześć godzin muzyki. 70 najlepszych utworów z lat 70tych XX wieku. To przypadek. Miałem dobić do stu, ale to jeszcze nie ten moment.

wtorek, 1 listopada 2016

Obejrzałem w październiku dobre filmy. I seriale.

Październik tegoroczny to przede wszystkim bajki dla dzieci ("Gravity Falls", "Over the Garden Wall"), zapomniane produkcje poświęcone dramatom kobiet (czyli trzy filmy Mikio Naruse - chciałem więcej ale nie zdążyłem), oraz horrory (powtórka dwóch ostatnich części "Piły" czy "Lśnienia"). Trafiło mi się też kilka tytułów popieprzonych w pozytywny sposób, jak "Człowiek-scyzoryk".


*****

Furman śmierci / Körkarlen (1921) - 8+/10. Powtórka. Siostra pracująca w przytułku jest umierająca. W swoich ostatnich minutach życia domaga się, by posłać po pewnego mężczyznę, którym okazuje się bezdomny pijak siedzący obecnie na cmentarzu. Dlaczego? I jaki z tym wszystkim ma związek tytułowy furman? Odpowiedzi są po kolei ujawniane widzowi, a warto je poznać, bo to jedna z najlepszych historii jakie zagościły na ekranach - i jestem w szoku, że to w pełni autorska produkcja! Jest tu zarówno horror jak i melodramat, rozczulające i szczere momenty pozwalają nam zapomnieć o tym, by widzieć w nich naiwność i prostotę. Z czasem fabuła przeobraża się w autentyczną tragedię, gdzie główny bohater dostępuje kary totalnej za grzechy których dopuścił się za życia. Na szczęście czasy produkcji były inne, i wtedy twórcy umieli jeszcze opowiadać z nadzieją w głosie. Nawet, jeśli ich historia głosu była pozbawiona. Piękna, malownicza produkcja, którą można się zachwycać albo bawić przy niej w CinemaSins. Jak to się stało, że chłop umiera od uderzenia butelką w głowę? Albo czemu bezdomny może chodzić w kurtce pełnej zarazków i żyć w najlepsze, ale gdy zakonnica trzyma ją w ręku przez pół godziny to zaraża się i umiera na śmierć? I jak to jest, że opowiadamy historię o tym, jak ktoś inny opowiada historię o tym, że ktoś opowiada historię? Ja wybaczam. Powtórzyłem po wielu latach i podniosłem ocenę o dwa punkty w górę.