niedziela, 28 lutego 2016

"Broken Flowers" (8+/10)

Drama, 2005


Mój ulubiony film Jarmusha, a ponad to jeden z najlepszych, jakie widziałem w ogóle. Bohaterem jest mężczyzna w średnim wieku, Don Johnston, grany przez Billa Mureya. Don zrobił kiedyś karierę na komputerach, dziś prowadzi stabilne życie w domu, sam. Otrzymał anonimowy list od jednej ze swoich kochanek z przeszłości - dowiaduje się, że ma syna, który narodził się już po rozstaniu matki z Donem, wiec nic mu nie mówiła. Teraz ów syn wyruszył w podróż. Najprawdopodobniej by poznać ojca. Don pomimo początkowych oporów wyrusza w podróż, by odwiedzić kobiety które kochał wiele lat temu, i sprawdzić czy list był prawdziwy.


czwartek, 25 lutego 2016

"Rick i Morty" (Sezon I - 7+/10)

Przygodowy, 2013-14


Tytułowi bohaterowie to dziadek i wnuk. Rick jest szalonym naukowcem i gburem, który zabiera swojego przygłupiego członka rodziny na różne przygody - do innych wymiarów, albo z użyciem cudacznych wynalazków i mikstury. Mieszkają w domku na przedmieściach razem z rodzicami Morty'ego i jego siostrą, którzy z jednej strony nie wiedzą o niezwykłych wyprawach, ale z drugiej... Są w stanie zaakceptować wszystko co się stanie. Podobnie jak reszta świata, która dochodzi do siebie po każdej inwazji i pladze.

Sometimes science is more art then science Morty. Lot of people don't get that.


11 epizodów po 22 minuty

poniedziałek, 22 lutego 2016

"Tajemnice Los Angeles" (8+/10)

Neo-noir, 1997


Lata 50 XX wieku, Los Angeles. Czasy, gdy Hollywood sprzedawało obraz rzeczywistości, który nic z życiem nie miał wspólnego, ale ludzie przyjmowali go z pocałowaniem w rękę. Czasy brutalnej policji, w której było miejsce na działanie na boku, gdy służyło to "wyższemu" celowi. Czasy Rity Hayworth i przebudzającej się erotyki, ale jeszcze nie było zgody dla gejów. A na czarnych mówiło się "Nigger" i tyle. W takim momencie dochodzi do zbrodni w małej knajpie, giną wszyscy goście. Sprawa szybko zostaje rozwiązana, ale im więcej czasu mija od jej zamknięcia, tym więcej się w niej nie zgadza... Czy detektywi mają odwagę, by ponownie ją otworzyć, i zacząć kopać tam, gdzie nie powinni?


piątek, 19 lutego 2016

"Śmierć przez powieszenie" (7/10)

Czarna komedia, 1968


"Ponad 70% z was jest za karą śmierci. Ale czy w ogóle wiecie, jak ona wygląda?" - tymi słowami zaczyna się ten film. Pokazuje, niemal jak w dokumencie, lokacje i przebieg takiego wyroku. Miejsca, gdzie skazany spędza ostatnie chwile; tradycyjne obrządki, jak modlitwa i poczęstunek; i w końcu - śmierć przez powieszenie. Klapa otwiera się, człowiek leci kilka stóp w dół. Zazwyczaj jego serce zatrzymuje się najwyżej po 15 minutach. Wtedy stwierdza się zgon i można iść do domu. Tym razem jednak mija blisko pół godziny, i serce mordercy - imię jego R - nadal bije. Pracownicy więzienia zebrani wokół ściągają go i stwierdzają u skazanego amnezję. Teraz najpierw muszą sprawić by ten człowiek przypomniał sobie kim jest, zanim znowu go powieszą.

Liczę na więcej klików przez kotka.

wtorek, 16 lutego 2016

"Dogville" (7/10)

Psychological Drama, 2003



Początek XX wieku. Uciekając przed gangsterami, Grace ukrywa się w małym miasteczku, tytułowym Dogville. Miejsce odcięte w pewnym sensie od całej reszty świata, składające się z kilku budynków i jednej ulicy, tu wszyscy się znają. Z początku odrzucają oni Grace, jednak z czasem gdy ta udowadnia swoją wartość, dają jej schronienie Szybko jednak zaczynają nadużywać władzy, jaką mają nad bohaterką.

Myśląc o tym filmie zawsze na pierwszy plan wysuwa się scenografia i jeden z najgenialniejszych pomysłów historii kina, czyli jej śladowa ilość. Wszystko rozgrywa się niemal na deskach teatru, gdzie kredą zaznaczono przestrzeń, gdzie niby stoi czyjś dom. Albo miejsce gdzie leży ogródek, tudzież buda dla psa. Brak tutaj czegokolwiek - aktorzy uderzają w przestrzeń, a dźwiękowiec dodaje wtedy dźwięk płukania do drzwi. Dzięki temu widać niemal zawsze całość miasteczka, na pierwszym planie ktoś rozmawia wewnątrz swojego domu a w tle widzimy jak ktoś pieli ogród dwa domy dalej.

sobota, 13 lutego 2016

"Śniadanie u Tiffany'ego" (7/10)

Romantic Comedy, 1961


Holly Golightly to nowojorska dziewczyna do towarzystwa. Piękność, z którą mężczyźni chcą być widziani, i chętnie za to płacą. Ona sama nie ukrywa, że najchętniej uwiodłaby jakiegoś bogacza i spędziła z nim resztę życia - tylko dlatego, że jest bogaty. Jednak jest tu coś więcej - choćby jej niewinność, z którą zupełnie nieświadomie zdaje się odmawiać za każdym razem, ilekroć klient po odprowadzeniu jej do domu chciałby wstąpić jeszcze na jednego drinka... Pani Golightly często wraca do domu wtedy, gdy inni dopiero wstają. Mieszka w przytulnej kamienicy, gdzie razem z nią żyje zaledwie garść ludzi - właśnie dołączył do nich Paul Varjak. Pisarz, który do tej pory opublikował zbiór opowiadań, i obecnie pracuje nad powieścią. Oboje mają coś wspólnego. Oboje mają też swoje sekrety. Wszystko się zmienia, gdy poznajemy ich bliżej. Kim jest Holly Golightly? Kim jest Paul Varjak? I co z tym wszystkim ma wspólnego sklep z biżuterią?


poniedziałek, 8 lutego 2016

Garrety & Rezy 2015. Podsumowanie filmowe roku

Co zapamiętamy z minionego roku?

W Polsce miały miejsce protesty górników na początku stycznia, otwarto drugą linię metra (nadal w Warszawie), wybrano nowego prezydenta (Kubuś Duda) oraz rząd ogólny, a to póki co poskutkowało zmianami w telewizji publicznej, której nikt nie ogląda, i powstaniem czegoś takiego jak KOD. Coraz więcej też wiadomo o tym, co się naprawdę dzieje w Polsce po '89.

Na świecie w tym czasie doszło do zamachów terrorystycznych na redakcję w Paryżu, muzeum w Tunisie, Susie (Tunezja), Suruc (Turcja), Bangkoku, Ankarze, ponownie w Paryżu i San Bernardino (USA); kurs franka szwajcarskiego wzrósł i parenaście milionów ludzi ogarnęło się, jak niewiele wiedzą o ekonomii; państwo Islamskie zniszczyło świątynię Baalszamina w Palmyrze; opisano nieznany wcześniej gatunek człowieka o nazwie Homo naledi; znaleziono dowody na obecność słonej wody na Marsie; w kilku miejscach zalegalizowano też śluby jednopłciowe i niektóre narkotyki.

Najważniejsza była oczywiście kwestia imigrantów socjalnych, albo uchodźców czy też jak ich się teraz oficjalnie nazywa, którzy zaczęli uciekać w kierunku Europy. Świat podzielił się przez to na trzy strony: jedni krzyczeli, że owi imigranci chcą jedynie pobierać socjal i gwałcić kobiety; drudzy krzyczeli, że oni wszyscy są biednymi ofiarami wojny i należy im się pomoc. Niewielu bo niewielu, ale jednak kilka osób jest które słuchają obu stron i chcą znać cały obraz sytuacji. Pozostali trzymają się swojego zdania i czytają tylko to co potwierdzi ich rację. Ja czekam, aż w końcu się wyjaśni, skąd cała ta propaganda i czemu Unii tak zależy by nic szerzej nie mówić o gwałtach, a nawet karać w ten lub inny sposób za informowanie o tym. Bo oni nie są głupi, wiedzą co robią, i chcę wiedzieć, jak na tym całym zamieszaniu zarabiają. A tym czasem wydaje się, że oni na tym wszystkim tylko tracą.

Warto też wspomnieć o premierze "Star Wars VII". Naprawdę ulżyło mi gdy usłyszałem pozytywne recenzje, a potem ogólny zachwyt. Nie ze względów osobistych - mnie tam chrzanić - ale inni naprawdę wariowali na punkcie tego tytułu, oglądali i analizowali trailery - aż miło było na to patrzeć. I dobrze, że oczekiwania zostały spełnione. Czuć było w powietrzu ten spoko. Oczywiście znalazło się z trzech ludzi którzy uznali, że ludzie nie powinni tego filmu lubić AŻ TAK, i skończyli w taki sposób, że teraz w ogóle go nie lubią. Ale cała reszta nie zwraca na nich uwagi i po prostu lubi ten film.

W 2015 roku zmarł Tadeusz Konwicki, reżyser "Salta" - Leonard Nimoy, Spock z klasycznego składu "Star Treka" - Terry Pratchett, autor "Świata Dysku" - Christopher Lee, wokalista metalowy - James Horner, kompozytor muzyki do "Titanica" - Omar Sharif, czyli Sherif Ali z "Lawrence'a z Arabii" - Wes Craven, legenda horroru i slasherów -  oraz Marcin Wrona, reżyser "Chrztu", tuż przed premierą swojego ostatniego filmu.

Danuta Szaflarska (101), Kirk Duglas (99), Stanley Donen (91), Andrzej Wajda (90), Dick Van Dyke (90), Norman Jewison (90), Ennio Morricone (87), Clint Eastwood (85), Gene Wilder (82), Jan Švankmajer (81), Maggie Smith (81), Shirley MacLaine (81), Woody Allen (80) i James Cromwell (76) żyją nadal.



To wszystko wypełniało nasze życie pomiędzy kolejnymi wizytami w kinie. A teraz czas na notkę ku pamięci o tych filmach, które chcę zapamiętać z mijającego roku. Oto:


Garretowy
Top 18
(tak naprawdę 17,5, ale ciii)
Najlepszych filmów 2015 roku




piątek, 5 lutego 2016

"Earl i ja, i umierająca dziewczyna" (7/10)

Teen Movie, 2015


"Ja" w tytule odnosi się do Grega - nastolatka kończącego liceum. Jest szczęśliwy ze swojej neutralności wobec wszystkich, jest idealnie niewidzialny. Earlem jest jego współpracownik, z którym kręci hołdy dla wielu klasyków - przez co rozumieją wzięcie jakiegoś tytułu, przekręcenie go tak by wciąż przypominał swoją oryginalną formę... a dalej już improwizują. Takie nagrania powstają szybko, niskim nakładem kosztów, i nikt ich nie ogląda. A co do umierającej dziewczyny... dobra, powiedzmy to już teraz: ona przeżyje. Nie skupiajcie się na niej za bardzo, ok? Sam narrator to punktuje dosyć wyraźnie, i wcześnie w historii. Niemniej, jest istotna, ponieważ ma białaczkę. Teraz matka Grega zmusza go, by ją wsparł... chociaż ledwo są świadomi swojej wzajemnej obecności. Niemniej, skutkuje to spotkaniem się tych dwojga. Wtedy wiele rzeczy się zacznie.


wtorek, 2 lutego 2016

"Bone Tomahawk" (7/10)

Revisionist Western, 2015


Czworo kowbojów wyrusza w dzikie tereny, by uratować jeńców, porwanych przez pozbawione nazwy plemię pierwotnych Indian. Szeryf (Kurt Russell), jego starzejący się zastępca (Richard Jenkins), okoliczny rewolwerowiec (Matthew Fox!) i mąż jednej z porwanych ofiar (Patrick Wilson).