sobota, 28 listopada 2015

"Życie jest piękne" (7/10)

Komediodramat o włoskiej rodzinie spędzającej wakacje w obozie koncentracyjnym. Matce która nic nie mówi, ojcu robiącym całą robotę i synku, który kupuje wszystko co mu tatko powiedział. On naprawdę myślał przez ten cały czas, że są na wakacjach...

Pierwszy raz widziałem ten film mając jakieś 12 lat na VHS. Był to zły wiek, bo nie mogłem go odebrać ani ze strony młodego człowieka który jest oszukiwany przez ojca, żebym mógł zostać nabranym; ani też ze strony osoby starszej która mogłaby zrozumieć sens okłamywania dziecka. Ale zapamiętałem do dziś trzy momenty - pojedynek na zagadki, ostatnią scenę Guido oraz przejście montażowe gdzieś w połowie filmu, gdy Guido zdobył kobietę swojego życia i miał z nią gdzieś pójść. Kobieta oczywiście się zgubiła, poszła gdzie nie powinna, do szklarni, Guido za nią podąża... I następuje niewidzialne cięcie montażowe, bo za chwilę z owej szklarni wybiega dziecko, okazuje się, że to syn Guido i nie wiadomo kiedy minęło kilka lat! To był chyba pierwszy taki moment w moim życiu, że sam musiałem rozumieć taką scenę, posługując się wyłącznie językiem obrazu. Dziś wracam do filmu i przypominam sobie to wszystko... Wspaniałe uczucie.

Bardziej mnie cieszy jednak fakt, że to taki dobry film. I za ten fakt odpowiadają dwa główne punkty: mądre poczucie humoru oraz rewelacyjny bohater.



środa, 25 listopada 2015

"Manhattan" (8+/10)

Ten film początkowo widziałem w Iluzjonie i zaraz po seansie nie mogłem sobie wiele przypomnieć. Ot, "Jestem z Filadelfii, my tam wierzymy w Boga" i tyle. Wtedy nie byłem nawet pełnoletni, i w tym fakcie upatruje takiego stanu rzeczy, bo dziś mam kilka lat więcej i widzę, że to film dla starszych ludzi. Nie koniecznie starych, ale takich, którzy już poznali życie. Zresztą sam film implikuje, że to może nastąpić zarówno w wieku 42 lat, jak i 17.

"Manhattan" (USA, 1979) to produkcja o miłości do miasta, w którym fabuła zdaje się ledwo obecna, ale koniec końców wszystko tu było na swoim miejscu. Jedynie opowiedziane zostało w luźny sposób. Całość tyczy się Isaaca, granego przez Allena, który z jednej strony rezygnuje z pracy jako scenarzysta, by zacząć pisać książkę. Z drugiej, niedawno rozstał się z żoną która teraz zaczęła pisać autobiografię o ich związku. Z trzeciej strony, Isaac przeżywa kryzys miłosny. Chodzi z dziewczyną, której ojciec jest od niego młodszy, ale też na boku zakochuje się w innej kobiecie.



niedziela, 22 listopada 2015

"Ostatnia noc w Twisted River" - książka tak dobra, że napisałem jej adaptację!

Tytuł jest i tak zbyt długi, dlatego tutaj dopowiem, że napisałem jedynie początek scenariusza. Pierwsze 20 stron, obejmujące większość tego co wydarzyło się na pierwszych 130 stron książki, czyli pierwszej z sześciu części. Zrobiłem to dla treningu - wcześniej nie pisałem adaptacji, a tutaj w trakcie czytania było dla mnie jasne, co i jak powinno pojawić się na ekranie. I miało to miejsce już trzy lata temu, gdy pierwszy raz podchodziłem do czytania jej w 2012 roku -  wiedziałem, że to powinno się zacząć od sceny jechania nad staw, chociaż książka na tym kończy prolog Zrobiłem to też dla osobistej satysfakcji, by pokazać swoją wizję, mieć fizyczny dowód na jej kształt... Nawet jeśli inna adaptacja nie powstanie. Tylko mam nadzieję, że to co napisałem da się zrozumieć bez konieczności uprzedniego czytania książki. Jak chcecie to poniżej możecie skorzystać z linka i przeczytać.

http://www.mediafire.com/view/3a3bqpcg64ucbnc/Ostatnia_noc_w_Twisted_River.pdf

A teraz do rzeczy, czyli właściwej recenzji książki Johna Irwinga z 2010 roku, opowiadającej o pewnej rodzinie żyjącej na dalekiej północy USA w latach 40'tych i 50'tych - lasy, mróz, obozy drwali, spływy drewna rzekami. W tych warunkach dochodzi przez pomyłkę do tragedii, która zmusza ową rodzinę - kucharza i jego 12-letniego syna - do ucieczki, która będzie trwać całe ich życie. Zaczną nowe, będą dorastać, a w końcu też i starzeć.


Podobno Ketchum znał największego debila w tych stronach, który zbudował stajnię w górze rzeki nad noclegownią i stołówką. Kiedy wszyscy drwale się pochorowali, postanowili powiesić pomysłowego faceta na uprzężach nad gnojowiskiem, "póki debil nie zmądrzeje"


czwartek, 19 listopada 2015

dokończyłem Battlestar Gallactica

Podróż okrętu Gallactica zakończyła się, podobnie jak wojna Ludzi z Cylonami. Wszystkie 12 modeli zostały poznane, bohaterowie rozpoczęli nowe życie, przepowiednie się spełniły. Były dwie notatki odnośnie pierwszych sezonów tego serialu, gdzie się zachwycałem, więc wypada dokończyć co zacząłem. Z tego powodu publikuje te oto listę podsumowującą mój kontakt z tą serią, w 10 punktach i kolejności chronologicznej. Jest to zbiór wrażeń które odnosiłem w trakcie kontaktu z serialem, dlatego mogą sobie zaprzeczać. Zapraszam.





poniedziałek, 16 listopada 2015

"Clerks - Sprzedawcy 2" (8+/10) Czysty ideał

Druga część jednego z moich ulubionych filmów, a mi nie zależało by ją obejrzeć... Miałem przede wszystkim w pamięci recenzję Kinomaniaka, który dał 5/10 i zobaczył w filmie przygody gości, którzy czasem sobie poprzeklinają i pogadają o star warsach... Pewnie dlatego mój szok po obejrzeniu był tak głęboki, że obejrzałem ten film trzy razy podczas pojedynczego wypożyczenia DVD. To było wyśmienite, nie mogłem przestać się śmiać.

"Clerks 2" to bezpośrednia kontynuacja filmu z 1994 roku pt "Clerks", zarówno w temacie jak i fabularnie. Konstrukcja historii nadal jest dosyć epizodyczna, humor nieco bardziej skrajny, i chociaż jako całość nie osiąga tak wysokiego poziomu co wcześniej, to właśnie w drugiej części znajduje się najlepsza scena w całej karierze Kevina Smitha. Mądra, inteligentna, cwana, prawdziwa, dramatyczna i idealna. A także śmieszna.



piątek, 13 listopada 2015

"Ścieżki chwały" (8+/10)

Czwarty film kinowy Stanleya Kubricka opowiada o krótkim epizodzie który miał miejsce podczas pierwszej wojny światowej. Francja bije się z Niemcami, którzy okupują pewien bardzo ważny punkt strategiczny. Francuzom wydany zostaje rozkaz niemożliwy: zdobyć ten punkt i utrzymać. Rozkaz trafia coraz niżej w hierarchii, aż w końcu dociera do ludzi będących na polu walki, w okopach. Cześć z nich ma już nawet shell shock. Czy wykonać rozkaz? Czy jest jakiś wybór?


wtorek, 10 listopada 2015

"Adrenalina" (7/10)

Prequel "Mad Maxa 4". Tylko więcej w nim Maxa.

LA, godzina 9 rano. Po mieście zaczyna biegać szaleniec, startując z policją na poziomie dwóch gwiazdek i przed wieczorem ma zamiar włączyć do akcji przynajmniej jeden helikopter. Nazywa się Chev, gra go Jason Statham - zawodowy zabójca, który postanowił rzucić pracę. W ramach emerytury mafia wstrzykuje mu jakieś chińskie gówno. Umrze w przeciągu godziny. Może zyska trochę czasu, jeśli będzie utrzymywał poziom adrenaliny w organizmie na wystarczająco wysokim poziomie. Cóż, da radę zrobić. Ma w końcu jeszcze coś do zrobienia w życiu.


sobota, 7 listopada 2015

"48 godzin" (7/10) Męski klasyk!

Klasyk dzieciństwa. A może jednak nie? Nie nadążam za tym, co i kiedy zyskuje takowy status. Ale faktem jest, że "48 godzin" oglądałem bardzo dawno temu, w czasach gdy uważałem, że film z Eddie Murphym = komedia. I nawet miło go wspominałem, mimo że wspomnienia się zatarły, zresztą był to obraz wyraźnie ponad wiek młodego Garreta. A może właśnie dlatego?



środa, 4 listopada 2015

"Światło rampy" (8+/10)

Początek XX wieku. Zataczajacy się od alkoholu starszy mężczyzna wraca do mieszkania. Na klatce czuje jednak ulatniający się gaz w lokalu na dole. Wyważa drzwi i widzi młodą kobietę leżąca na łóżku. Bierz ja na plecy, wynosi na korytarz, biegnie po lekarza. To była młoda artystka, baletnica, która miała swoje problemy i straciła grunt pod nogami. Jej wybawcą jest Calvero, słynny komik który już od dawna nie występuje. Tez ma swoje problemy, jednak udaje mu się wyleczyć optymizm do tej młodej osoby.


niedziela, 1 listopada 2015

"BoJack Horseman" (serial, którego możecie potrzebować)



Tytułowy bohater to koń. Był gwiazdą sitcomu z lat 90'tych, dziś jest alkoholikiem i dupkiem. Jest bogaty i relatywnie sławny, może robić wszystko - a więc leży na kanapie cały dzień, ogląda powtórki swojego serialu na dvd, zażywa większość narkotyków a jego życie to ciąg absurdów i ironii. I przy okazji - myśli o napisaniu autobiografii. Idzie mu to jak można by przypuszczać po takiej osobie, dochodzi więc do spotkania z Diane, ghost-writerem która napisze książkę za niego. Ten jednak musi się w tym celu otworzyć, opowiedzieć o swoim życiu i wyjaśnić, czemu tak w ogóle chce napisać autobiografię.


Wrażenia po pierwszym odcinku:

Serial z Aaronem Paulem i Alison Brie, w którym koń uprawia seks z kotem. Jest dobrze.


Po czterech odcinkach:

Aaron Paul w końcu zabrzmiał jak Jessie Pinkman. Jest dobrze.


Po ośmiu odcinkach:

Nie mogę powiedzieć, czy oglądam dramat albo komedię. Śmiałem się przed chwilą, a teraz patrzę na jeden z najszczerszych momentów w historii telewizji. Jest dobrze.


Po dwunastu odcinkach:

BoJack najwyraźniej jest jedną z najgłębszych postaci w kinie.