poniedziałek, 1 maja 2017

Widziałem w kwietniu dobre filmy i seriale.

Kwiecień to głównie Amazon Prime z dodatkami Brown Sugar oraz HBO GO, czyli mamy tu sitcomy, Batmana, kino nieme i blaxploitation. Plus, to najwyraźniej był ostatni gwizdek aby obejrzeć "Split" i nie mieć zepsutego seansu przez newsy z całego świata o kontynuacji tego filmu, które zdradzały unikalny i niespodziewany zwrot akcji z finału. Jak widać to nie tylko w Polsce nie ma już prawdziwych dziennikarzy, ale to generalnie problem całego świata. Film miał premierę światową w styczniu, a w kwietniu już odbierają tobie wolność i przyjemność z oglądania. Cóż, jak widać najpierw trzeba urodzić się tak z 15 razy aby w tym czasie obejrzeć wszystkie filmy jakie wyprodukowano do chwili obecnej, i dopiero potem będzie można zaglądać na strony z newsami. Taki ich wybór. Ja się dostosuję.

A w maju wracam na Netflixa. Nareszcie...








****FILMY****

FILM MIESIĄCA:

Żywe cele ("Targets", 1968) - 7+/10. Okres New Hollywood to jednak pewniak jeśli chodzi o dobre, odważne kino. Mamy tutaj dwoje bohaterów: jeden z nich kupuje broń i rusza na miasto planując umrzeć, ale wcześniej chce zabić tylu ile tylko zdoła. Drugi to gwiazda kina, która właśnie podjęła decyzję o przejściu na emeryturę (w tej autotematycznej roli Boris Karloff). "Targets" to takie kino które z miejsca mnie kupiło. Od razu widać nieszablonowe podejście twórców do tematu tworzenia sztuki, i odwagę w montażu czy też innych środkach stylistycznych. Ale to przede wszystkim obraz wymagający. Tak, zrealizowany z ogromną dyscypliną, trzymający w surowym napięciu, ale jednocześnie będący zagadką dla widza. Szybko w mojej głowie pojawiła się myśl: "Niżej niż 7/10 tego nie ocenię. A jeśli dobrze wyjaśnią motywacje mordercy, to dam jeszcze wyżej". Dopiero ostatnia linijka dialogu uświadomiła mi, że tak naprawdę oglądałem zupełnie inny film, a motywacje mordercy mają śladowe znaczenie. Teraz będę myślał nad tym, co twórcy chcieli mi przekazać. Mogę wtedy nawet podwyższyć ocenę. GARRET POLECA!

Hooligans (2005) - 8+/10. Powtórka. Nie wiem która, ale widziałem ten film wielokrotnie. Byłem na premierze, a potem nawet nabyłem go na DVD, bo to ważny tytuł dla mnie jest. Główny bohater Matt studiował dziennikarstwo na Harvardzie skąd go wylali za branie narkotyków. Detal jest jednak taki, że narkotyków nie brał on, a jego współlokator pochodzący z ważnej rodziny, więc Matt nawet nie próbował walczyć. Nie wiedząc co zrobić ze sobą odwiedza siostrę w Londynie, gdzie poznaje Pete'a oraz świat kibicowania na meczach piłki nożnej. A to go odmienia. Minęło 12 lat i nadal uwielbiam ten film, bo to piękna opowieść o odwadze. Ludziom wydaje się, że to kino o kibolach, ale tu nigdy nie chodziło o przemoc dla przemocy, ani też o to by kogoś skrzywdzić. Tu zawsze chodziło o jedno: o rzucenie wyzwania, i by stać o własnych nogach na koniec. By nie stchórzyć. By nie uciec. By uwierzyć w siebie, bo nie chodzi o wygranie. Tylko o udowodnienie samemu sobie, że gdy przyjdzie co do czego to dasz z siebie wszystko. Plus, scenariusz tej produkcji jest zaskakująco pełnokrwiście skonstruowany. Jedna fabuła płynnie przechodzi w drugą a następnie w trzecią, by w finale odwinąć się i zakończyć każdy wątek na doskonałej nucie. Sam finał JEST jednym z najlepszych jakie widziałem w filmach pełnometrażowych. 


Black Dynamite (2009) - 7/10. Ku mojemu zaskoczeniu parodia nurtu blaxploitation okazała się najlepszym filmem z grona blaxploitation. Od samego początku widać wyraźną stylizację - ludzie którzy pracowali przy tym filmie umieją robić kino i świadomie podjęli decyzję, aby ten film wyglądał jak wygląda. Tytułowy bohater (tak, naprawdę nazywa się Black Dynamite) to w zasadzie czarne dziecko Arnolda i Bruce'a Lee, predator który obrał drogą pomszczenia śmierci swego brata. I nic go nie zatrzyma. Mamy tu charyzmatycznego, umięśnionego bohatera, granego z takim dystansem do siebie jak tylko się dało. Łatwo sobie wyobrazić, jak ekipa za kamerą nie mogła wytrzymać ze śmiechu przy każdym "poważnym" dialogu wypowiadającym przez Dynamite'a. Zabawa na planie musiała być przednia, i to udziela się widzowi. Mamy tu mnóstwo frajdy z tworzenia, i drobne żarty na każdym kroku. Naprawdę żałuję, że nie ma kontynuacji. Pamiętajcie tylko, że to parodia. Przed seansem warto wciąż obejrzeć jakieś pełnoprawne blaxploitation ("Coffy" albo "Across 110th Street").



Coffy (1973) - 6/10. Pam Grier w filmie o kobiecie mszczącej się na złych ludziach. Czarnuchy, funk, soul, przemoc i ultra przemoc. Jednego chłopa przywiązują do samochodu a potem ciągną po ulicach, wykorzystując zakręt by z impetem przywalić tym chłopem w krawężnik. Mocny widok. Tam samo jak wszystkie trafienia ze strzelby czy rany kłóte. Rasowe kino zemsty, niewiele tu można dodać. Jest charakter i moc, ogląda się całkiem dobrze. Ale to wciąż jest kino klasy B, pamiętajcie o tym. Sceny akcji są nakręcone w stabilny, wolny sposób. Twórcom nie udaje się ukryć, że podczas bijatyki aktorzy tylko machają rękoma bez dotykania czegokolwiek. W innej kobiety biją się między sobą, i za każdym razem Coffy teatralnie upada na jakąś swoją przeciwniczkę, by zerwać jej koszulkę i odsłonić biust. Brakuje muzyki i innych atrakcji. To jest tanie i niespecjalne.



110 ulica ("Across 110th Street", 1972) - 6/10. Napad na gang i kradzież grubych, brudnych pieniędzy. Kilka ciał we wszystkich dwóch kolorach Nowego Jorku. Starzejący się biały oficer, dla którego zaczyna brakować miejsca na tym świecie. Czarny oficer, którego przydzielają do sprawy ze względów politycznych. Brudny świat Nowego Jorku, podzielony na gangi które rządzą policją, i malutcy dla których przestępstwo i kradzież to jedyne sposoby by coś zrobić ze swoim życiem. Solidny, można wręcz napisać: "rasowy" kryminał - brutalny i z charakterem. Można się ubrudzić podczas samego seansu. Plus rewelacyjna, klimatyczna czołówka z kultową piosenką Bobby'ego Womacka.







Odlot ("Superfly", 1972) - 5/10. Po tym blaxploitation spodziewałem się najwięcej. Otrzymałem jednak drewnianych aktorów bez większej charyzmy. Przyznaję, starali się i ćwiczyli przed lustrem, ale to było za mało.



Truck Turner (1974) - 5/10. Blaxploitation szybko się wypala i powtarza, odsłaniając szybko znane sztuczki. Tutaj chociaż Isaac Hayes wykazuje się większą charyzmą, ale sam film zdaje się znany. Niczym nie zaskakuje. Znowu wszyscy umierają na koniec.



****SERIALE****




Batman: The Animated Series, sezony 1-4 (1992-95) - 7/10. Parę lat temu obejrzałem 19 odcinków. Teraz doobejrzałem 17 kolejnych, i chyba jestem gotów pisać o całości. Podział na sezony nie ma tu większego sensu. Pierwszy niby liczy 60 odcinków, kolejne po 10 i mniej, a na Amazon Prime gdzie oglądałem ten serial serie liczą po 20 odcinków i konkretnych epizodów szukałem gdzie indziej niż wydawało mi się, że je znajdę. Każdy odcinek to oddzielna przygoda Batmana - człowieka w kostiumie Nietoperza, który walczy samowolnie z przestępcami. Produkcja ta jest familijna, skierowana głównie do dzieci, i to często hamowało twórców i scenarzystów. Jednak o wiele istotniejsze jest, jak wiele mimo to udało im się zrobić. Podejmowali wiele ryzyka i przekraczali granice standardowych seriali animowanych. Czarne charaktery wypowiadają cięte riposty, bijatyki są bezkrwawe, a historie często uproszczone (trzymamy Batmana na muszce aż do momentu, gdy ktoś go uratuje, zamiast zastrzelić typa od razu). Ale przy tym tor fabuły często jest nieoczywisty - nie wiemy, dokąd odcinek zmierza. W najlepszych epizodach czuć nutkę tragedii, a przeciwnicy Batmana często okazują się zasługiwać na współczucie. Pingwin po wyjściu z więzienia zostaje wykorzystany przez społeczeństwo. Harley wraca do społeczeństwa nie znając zasad "normalności" i przez to wpada w kłopoty. A człowiek, który zabił Batmana to mały knypek bojący się własnego cienia - zamiast go nienawidzić, wolimy mu kibicować, aby uszedł z życiem. Dla większości młodych widzów takie odcinki to wyzwanie! Najlepiej wspominam właśnie te odcinki, które są tragiczne. W których Batman nie ściga przestępcy aby mu przylać, ale by mu pomóc.



Najlepsze odcinki "Batmana: TAS" (chronologicznie)

1. "Heart of Ice" (1x03)
2. "Appointment in Crime Alley" (1x12)
3. "Two-Face" (1x17-18)
4. "Perchance to Dream" (1x27)
5. "Almost Got 'im" (1x35)
6. "The Man Who Killed Batman" (1x49)
7. "Birds of a Feather" (1x52)
8. "Mudslide" (2x02) - najlepszy!
9. "Second Chance" (3x02)
10. "Baby-Doll" (3x14)
...po obejrzeniu 36 odcinków.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz