Drama, 2013
Cóż... Jeśli zależy wam na obejrzeniu kina, które wie jak film powinien wyglądać, "Ida" będzie znakomitym wyborem. Jest tu perfekcyjny montaż i zdjęcia, każdy kadr coś wnosi i jest niezbędny, a przy tym służy do opowiedzenia w satysfakcjonujący sposób o psychice bohaterek. Mało tu słów, mało tu właściwie wszystkiego, i poetyka obrazu zajmuje najważniejsze miejsce. To opowieść niezwykle skoncentrowana i przemyślana... w aspektach reżyserskich i z nimi związanymi.
Bo gdy scenariusz zacznie odwracać uwagę od fotografii, powrót będzie bardzo trudny. Historia jest skonstruowana wręcz w haniebny sposób (całe to przepychanie głównej bohaterki przez kolejne wydarzenia przywodzi na myśl produkcje tworzone od razu na rynek VHS). Pierwsza połowa filmu to w zasadzie nudne klisze, a potem następuje właściwa część filmu w której bohaterka reaguje na wcześniejsze doświadczenia. Również w banalny sposób. Nie ma tu jakiejś subtelności, życia w "Idzie" ma dwie skrajności: żałosne tankowanie wódki lub celibat i malowanie Jezusa do końca życia. A jak trzeba tragedii, to koniecznie z grubej rury odwołać się do jednej z największych wojen w historii. Nie mam pojęcia, czemu akcja rozgrywa się w latach 60'tych.
To piękny film. Dobrze, że powstał, bo jakby nad tym się zastanowić - takie czyste kino staje się powoli legendą, o którym czytam czasem w książkach. Tak właśnie powinni grać aktorzy, taką robotę powinien wykonać reżyser. Taką głębię psychologiczną powinny mieć postaci na ekranie. Chociaż pod względem szeroko pojętej treści to wydaje się znajoma historia, jest tu odrobina delikatności nadającej seansowi posmak zgłębiania jej na nowo. Trzeba się chwilę zastanowić, co w kilku scenach się wydarzyło i co doprowadziło do tego, co się dzieje.
Żałuję tylko, że to taki monotonny film jest.